piątek, 24 października 2008

Popularność?

Popularność? Eh... Dużo ostatnio o tym czytałam. Fajnie by było... Tylko chyba raczej w innym wcieleniu, albo jako sławny klaun... Nie wiem co ze mną jest nie tak. Ludzie chyba mnie nie lubią. Poza tymi kilkoma przyjaciółmi i gronem dobrych znajomych, to nikt. W klasie, lubią mnie tylko osoby, które wymieniłam wcześniej. Oczywiście to nie jest do końca tak, że reszta mnie nie lubi. Myślę raczej że mnie po prostu nie akceptują. Moja mama twierdzi że zazdroszczą mi nawet dobrych ocen. A ja sądzę ze że im się wydaje że jestem przemądrzała. Ale to wcale nie jest prawda. Może się tak tylko wydawać, ale ja po prostu, jak coś wiem, to muszę to powiedzieć. Nie mam takich jakiś zahamowań, jestem ogólnie osobą gadatliwą i jak coś pomyślę, to zazwyczaj to zaraz mówię. Lubię się udzielać i nie cierpię jak ktoś mi się wtrąca, a sama to robię(jestem po prostu wredna xP). Wkurzają mnie niektórzy ludzie, a zwłaszcza ci którzy myślą że wolno im wszystko. I ci co się ciepią o byle co albo błaznują, gadają głupoty i co najgorsze robią głupoty. Moja klasa jest po prostu niedojrzała, ale na szczęście to mój ostatni rok w gimnazjum, a z tego co wiem, nie wiele osób wybiera się do szkoły tam gdzie ja.


Ale ja zawsze miałam takiego pecha... W podstawówce, nie chodziłam do szkoły z kilku prostych powodów. Że mi dogadywano, obrażano mnie, a nawet popychano(no biciem to tego nie można było nazwać). Psychika mi siadała totalnie. Ale kiedy wyszłam z podstawówki, poczułam się silniejsza. Jak to się mówi, co cie nie zniszczy, to cie wzmocni.. U mnie się to sprawdziło. Teraz każdą głupią odzywkę albo olewam alo się odszczekuję. Podstawówka nauczyła mnie czegoś bardzo ważnego, żeby się nie dawać. Teraz kiedy spotykam moich dawnych “gnębicieli” patrze im prosto w oczy i uśmiecham się... Jakby nigdy nic się nie stało. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od nich nic... Dosłownie nic obraźliwego. A niektórzy(jak mi się zdaje) widząc tą moją odwagę, zagadują. Zdziwił mnie ostatnio kolega, z którym kiedyś miałam bardzo na pieńku, a on gadał ze mną jakbyśmy kiedyś byli najlepszymi kumplami. Czy tak samo będzie po gimnazjum? Nie wiem, a właściwie nawet mi na tym nie zależy. Ważne dla mnie są tylko kontakty z bliskimi mi osobami, a resztę zapewne zerwę albo ograniczę do cześć na ulicy, czy na gg.


Żeby być popularnym, chyba trzeba być odważnym. Czyli to ta cecha, której mi brakuje. Nie wiem czy popularność była by mi potrzebna. Przy obcych ludziach się peszę i nie wiem co powiedzieć, a do tego gadam głupoty. Czasem mam wrażenie, że ja w ogóle mam problem z każdym człowiekiem. Nie wiem jak się zachować i w ogóle. Ehhh.. Cała ja, jeden wielki problem.


Nie wiem co tam więcej napisać. Na razie ;*

1 komentarz:

szarkot pisze...

Masz racje co do odwagi potrzebnej do popularności. Ale Ty ją masz ( odwagę ) potrafisz zrobić rzeczy do których ja nie byłabym zdolna. To nie jest tak, że Cię nie lubią. Owszem są takie osoby ale nie wszystkie - zagadają czy coś ( no wiesz na macie na przykład cały wasz rząd się dogaduje ) uważaja Cię za wyjątkowo mądrą osobę - wkońcu to Ciebie się pytają o zadanie lub o coś czego nie rozumią. Nigdy mnie się nie pytają ponieważ mnie ignorują tak ja ich. Jakbym nie istniała. Mają mnie gdzieś. Ale ty masz swój charakter i jak Ci doskoczą albo powiedzą coś głupiego potrafisz się obronić i za to cię szanują, że jesteś sobą.